Chleba i igrzysk

Marzy mi się dom na skraju lasu. Na wsi. Z widokiem na pola, łąki. A co jeśli coś mi się stanie i nawet nikt nie będzie wiedział? – myślę sobie czasem.  Wczoraj eksplodował mi na brzuch wrzątek. W bloku, w którym z każdej strony mam sąsiadów. Krzyczałam. Cóż. Nikt nic nie wiedział. Widać tu, w mieście, mamy wyjątkowo grube ściany. Albo grube skóry.

Polska, druga połowa marca, Kielce. W jednym ze szpitali umiera wybitny ginekolog. Bezpośrednią przyczyną zgonu nie jest wirus – podaje szpital. Lekarz popełnił samobójstwo po tym, jak wylała się na niego w sieci fala hejtu. Wrócił zza granicy. Nie przyjmował pacjentów, ale ponoć widziano, jak zaraża innych. Ponoć. Prawdopodobnie. Chyba. A umarł na pewno.

Wiesz co jest najgorsze? Zapytała mnie ostatnio przyjaciółka. Zaczynamy bać się siebie nawzajem. No. Jak czytam o przypadku tego lekarza, to też zaczynam bać się ludzi.

W ostatnich czasach naczytałam się o różnych zarazach, których trzeba się pozbyć. Żydowskiej, czerwonej, tęczowej. Jeśli będziemy walczyć z tą prawdziwą tak zaciekle, jak ze wszystkimi innymi, to choć raz wyjdzie z tego coś dobrego.

TVP zaczyna transmitować lekcje dla uczniów szkół podstawowych. Zestresowane nauczycielki popełniają gafę za gafą. Nie dziwię im się. Jakby ktoś mnie po latach pracy z dziećmi wrzucił do pustego, nieprzystosowanego studia i kazał poprowadzić lekcję, którą obejrzą miliony Polaków, a każdy z nich będzie oceniał moją aparycję, kompetencję i kto wie, co jeszcze, to bym imienia własnej matki zapomniała. Sfrustrowany tłum potrzebuje jednak chleba i igrzysk. Łatwiej dać to drugie, a zatem tym właśnie się zadowalamy. Nauczyciele się przecież ośmieszają, dokładnie tak wygląda edukacja w XXI wieku! Ponoć. Prawdopodobnie. Chyba. Coś Ci to przypomina?

 

 

/

migawki to pojedyncze zdania wyrwane z mojego pamiętnika. Myśli spisane po zachodzie słońca, którymi dzielę się ze światem. Może świat też myśli podobnie?

Secured By miniOrange