Co najbardziej zmienił rok 2019?

Kojarzycie tę scenę w bajkach, gdy jedna z postaci zderza ze sobą dwa talerze nad uchem drugiej? Pierwsza wzdryga się, cała drętwieje, a wokół rozchodzą się fale jak na tafli jeziora, w którą właśnie uderzył kamień. U mnie tą postacią byłam ja, talerzami stan mojego zdrowia, a falami wszystkie konsekwencje związane z tym, że za dużo mi się wydawało.

Zaczęłam tworzyć projekcje siebie, zamiast słuchać głosu serca. W efekcie ucierpiało moje zdrowie, życie prywatne, no i… ego. W 2019 roku udało mi się jednak wrócić na dobrą drogę, co uważam za ogromny sukces! Gdybym miała podsumować jednym słowem, co najbardziej zmienił poprzedni rok, powiedziałabym po prostu: mnie. I nie, nie wydarzyło się nic spektakularnego. Było spokojnie, bezpiecznie, błogo. Wyspałam się za wszystkie czasy, odpoczęłam, poukładałam wszystko w głowie. Przewartościowałam to i owo.

W końcu skupiłam się na tym, co jest dla mnie naprawdę ważne.

1. Zdrowie

Przy okazji różnych świąt i innych okazji co starsi z rodu zawsze życzyli sobie wzajemnie i wszystkim wokół zdrowia – bo to jest najważniejsze. Jak jest zdrowie, to i cała reszta się ułoży – mówiła zawsze moja babcia, a ja kiwałam głową i powtarzałam, że tym to ja się zajmę na starość. Nie spodziewałam się jednak, że nadejdzie ona tak szybko. A zatem w marcu wzięłam się za to, co mam najcenniejszego i wiem, że była to najlepsza decyzja w moim życiu. Kiedyś sobie za to podziękuję. Ty też podziękuj i jeśli masz z czymś problem lub po prostu nie pamiętasz, kiedy robiłaś jakiekolwiek badania, zapisz się czym prędzej do lekarza. Rodzinnego, ginekologa, dermatologa, terapeuty – nieważne. Grunt, żeby o siebie dbać i nie odkładać tego na wieczne później.

2. Życie prywatne

Z pełnoetatowej pracy zrezygnowałam już ponad rok temu, niedawno zakończyłam też swoją edukację i… odetchnęłam z ulgą. Pamiętam, jak narzeczony mówił, że moje życie zawodowe dopiero się rozkręci, gdy skupię się tylko na nim. Wcześniej moja uwaga była cały czas rozproszona. Lawirowałam między studiami, pracą i domem. Był to czas, który wiele mnie nauczył i dał ogrom satysfakcji. Totalnie go nie żałuję. Gdybym nie zacisnęła zębów na drugim roku studiów i nie zaczęła łączyć ze sobą tylu różnych aktywności, nie byłabym dziś w miejscu, w którym jestem. Mam tytuł magistra, kilka lat doświadczenia w różnych branżach i świadomość, co chcę w życiu robić.

To były ważne lata, wiele się dzięki nim nauczyłam. Nie zmienia to jednak faktu, że przyjemnie jest wstawać bez budzika, chodzić na spacery, gdy jest jasno, korzystać z kultury na mieście i jeździć na wakacje, kiedy się chce. Nie ukrywam, finansowo był to jeden z gorszych okresów w moim życiu. Takie uroki zaczynania od zera w nowej branży (poprzednie lata i zarobki, które w nich osiągałam, przyzwyczaiły mnie raczej do dobrobytu). Jeśli jednak chodzi o to, jak żyję teraz, to nie ma to absolutnie żadnej ceny. Czy warto było szaleć tak? Rzucać wszystko i stawiać przyszłość na jedną kartę? Tak. Spokój ducha, miłość, przyjaźń, rodzina są warte więcej niż pieniądze. Dobrostan ponad dobrobytem. To jeden z najważniejszych wniosków, jaki wyciągnęłam ze swoich ostatnich decyzji.

3. Rozwój

Wiem też, że stale chcę próbować nowych rzeczy. Odkrywać siebie, świat, nowe możliwości. Szukać pasji, obszarów zainteresowań i sprawdzać, czy są dla mnie. Nie chcę stać w miejscu, trzymać się jednej, opanowanej do perfekcji umiejętności. Chcę płynąć z prądem i chwytać się tego, co los postawi na mojej drodze.

Co z tą fotografią?

Wiem, że chcę robić zdjęcia. W 2019 roku udało mi się sfotografować wiele pięknych ślubów, par, rodzin i… projektów. Właśnie za to kocham fotografię. Wciąż mogę podejmować nowe wyzwania za pomocą tego samego narzędzia. Tworzyć różne historie, dokumentować kulturę. Być blisko ludzi i natury. No i blisko siebie, rzecz jasna.

Pielęgnowanie “ja”

Czyli coś, co ostatnimi laty zaniedbałam, a bez czego nie potrafię funkcjonować. Przede wszystkim chcę się rozwijać jako człowiek. Niezależnie od tego, czym zawodowo się zajmuję. Czytać dużo książek – dobrych powieści, reportaży, jak najmniej poradników (szukam inspiracji, nie recepty na szczęście lub sukces). Wrócić do rysowania. Lepić z gliny. Odnawiać stare meble. Spędzać czas wśród przyrody, najlepiej w górach, z dala od zgiełku miasta. Chodzić na spotkania z ludźmi, których twórczość podziwiam. Doświadczać, przeżywać, być.

4. Te same wartości w życiu i w pracy

Nie potrafię tego rozdzielić. Etyka jest dla mnie bardzo ważna. Jeśli sama staram się dokonywać świadomych wyborów, to nie mogę w pracy nakłaniać do zakupu ubrań czy zabawek z Chin. Nie zgadzać się na torturowanie zwierząt i reklamować futer. Etyka biznesu jest dla mnie bardzo ważna. Póki co, pracując na własny rachunek, podejmuję tylko te współprace, które nie godzą w moje wartości. Byłoby świetnie, gdybym w 2020 mogła zrealizować więcej zleceń dla osób, które myślą podobnie.

Nie spodziewałam się, że skończę rok z takim luzem, spokojem ducha, brakiem oczekiwań. Może bez fajerwerków, ale też bez stresu, wielkich oczekiwań względem siebie, postanowień i obietnic, że od Nowego Roku będzie inaczej. Nie chcę, żeby było inaczej teraz, już. Potrzebuję czasu na odnalezienie własnej drogi, którą w ubiegłym roku zaczęłam podążać. Być może na jej końcu jest ta piętnastolatka ze zdjęcia powyżej, której marzenia wreszcie się spełnią.

Secured By miniOrange