Coś więcej niż zera na koncie

Jakiś taki kryzys wieku dorosłego mnie dopadł. Już nawet chciałam na pocieszenie kupić sobie nowy, sportowy samochód prosto z salonu, wyjechać na wakacje na Bahamy czy gdzie to się tam teraz jeździ i zmienić partnera na młodszego. Potem jednak sprawdziłam stan konta i szybko dotarło do mnie, że ilość zer na nim zdecydowanie się nie zgadza, bo jeśli już się pojawiały, to po przecinku. Moje dotychczasowe życie jakoś tak bardziej zaczęło mi raptem odpowiadać. Ba! Mogłabym nawet powiedzieć, że totalnie tego nie potrzebuję, bo  z wielu względów (no dobra, partnera bym nie zmieniała) czuję się po prostu szczęśliwa. A raczej czułabym, gdyby nie te wszystkie wiadomości, które do mnie docierają.

Dorosłość? Nie, dziękuję

Kilka lat temu zadzwoniłam do mojej mamy, aby oświadczyć, że ta cała dorosłość, to mi się ani trochę nie podoba. Ba! Jestem nią wręcz rozczarowana, pakuję walizki i wracam do domu. A za drobne kieszonkowe jestem nawet w stanie względnie się podporządkowywać panującym zasadom. Także tym z cyklu “dopóki żyjesz pod moim dachem”.  Słowo się rzekło, ale jakoś nie dokonało, bo w związku z Toruniem miałam coraz poważniejsze plany. Musiałam zatem zakasać rękawy i wziąć się do roboty. No i wzięłam. I to tak ostro, że na parę lat niemal zapomniałam, czym jest święty spokój. Dziś jest dla mnie jednym z najcenniejszych dóbr. Cieszę się nim jednak tylko wtedy, gdy faktycznie go odczuwam. Jeśli tak nie jest, działam.

Mów głośno

Trudno jednak o święty spokój, gdy wokół dzieje się tyle złego. Choć zdecydowanie ograniczyłam media społecznościowe, to prasę i ulubionych twórców wciąż śledzę. I jak widzę, ile zła dzieje się wokół, to jakoś tym swoim szczęściem jest mi się trudniej cieszyć. Nie wiem czy to kwestia mojej (nad)wrażliwości i chęci zbawiania całego świata czy normalny, ludzki odruch.  Może za wszystko odpowiedzialne są słupki oglądalności, poczytności czy sprzedaży, które rosną tylko za sprawą kontrowersyjnych tematów. A może to po prostu my sami zgotowaliśmy sobie ten los. Milczeniem. Bagatelizowaniem. Ignorancją. Przyzwoleniem.

Odpowiedzialność

Przeraża mnie świat, w którym ludzie nie ponoszą odpowiedzialności za swoje czyny. Milczą, gdy należy stanąć po jedynej słusznej stronie. Chronią zwyrodnialców. A wszystko w imię Boga, a raczej Kościoła, który z każdym dniem to dobre imię traci. Społeczeństwo, które nie potrafi zaakceptować różnorodności przeraża mnie równie mocno. Jedyne słuszne wyznanie, państwo, religia, orientacja czy kolor skóry nie istnieje. Różnimy się i to jest piękne. Dlaczego zatem coraz chętniej poznajemy miejsca, a nie ludzi? Odwiedzamy czyjeś domy, a nie szanujemy ich gospodarzy. Widzimy uchodźcę, a nie potrzebującego. Kupujemy coraz większe ilości żywności, ubrań, gadżetów, nie zastanawiając się, kto tak naprawdę za nie zapłacił – cierpieniem, ciężką pracą, zdrowiem lub życiem.

Tematy poboczne

Zamiast zainteresować się drugim człowiekiem, tak po ludzku, dowiedzieć się, jak możemy mu pomóc, masowo szukamy odpowiedzi na inne pytania*:

  • Jak złożyć wniosek o 300 plus?
  • Gdzie kupić Eti Puf?
  • Ile kosztuje Netflix?
  • Jak cofnąć aktualizację snapa?
  • Co to jest niepodległość?

 

I moje ulubione:

  • Ile kosztuje nerka?

 

A gdzie:

  • jak być człowiekiem?

Jestem dorosła, mogę więcej

W moje 18. urodziny zarejestrowałam się jako potencjalna dawczyni szpiku. Była to moja pierwsza dorosła decyzja. Później było ich jeszcze kilka. Mniej lub bardziej odważnych. Dobrych lub beznadziejnie głupich. Nie bałam się jednak ich podejmować. Dlatego chciałabym, byśmy my-dorośli, mieli odwagę. Żebyśmy nie chowali głowy w piasek, nie przeliczali wszystkiego na pieniądze, zyski lub straty. Żeby liczył się dla nas człowiek, jego uczucia, troski i nadzieje. Bo po co nam dorosłość, jeśli nie po to, by móc ją wykorzystywać?

*poniższe pytania to najczęściej wpisywanie w 2018 roku w wyszukiwarkę Google frazy

Secured By miniOrange