Marina Abramović boli

Czwarty rok studiów, zajęcia z teatru i dramatu współczesnego. Cały semestr siedzimy jak na szpilkach nie wiedząc dokąd i tym razem sięgną skojarzenia profesora. Potrafił nas zagiąć jak mało kto. Jednym zdaniem, słowem, spojrzeniem. Już wtedy byłam absolutnie pewna, że on pamięta wszystko.

Może za wyjątkiem naszych imion, ale tym akurat za bardzo się nie przejmował. Mimo tej całej dziwnej aury, którą tworzył wokół siebie, to właśnie jego, spośród wszystkich wykładowców, będę wspominać najczęściej.

www.asiachmielewska.pl

O teatrze opowiadał zawsze jak o największej miłości życia. Z pasją i niesamowitą siłą, mimo sędziwego wieku, objaśniał kolejne zagadnienia. Choć pojęcie performansu było wszystkim znane, on je usystematyzował i nadał nowego charakteru. Powiedziałabym, że od tamtej pory pochłonęłam niezliczoną ilość książek na ten temat, ale minęłoby się to z prawdą, która była bardziej prozaiczna. Zależało mi na piątce, więc sięgnęłam po klasyka – “Estetykę performatywności” Eriki Fischer-Lichte. Ci, którzy ją czytali, wiedzą już, do czego zmierzam.

www.asiachmielewska.pl

Pierwszy raz z Mariną boli bardziej

Usta Tomasza. Pierwszy z performansów Mariny Abramović, który za sprawą powyższej książki wyobraziłam sobie tak dotkliwie, że niemalże zaczęłam współodczuwać jej ból. Choć początkowo sądziłam, że czytanie tej pozycji będzie drogą przez mękę (dosłownie i w przenośni), stało się zupełnie inaczej. Pochłonęłam ją w jeden wieczór. Gdy parę miesięcy później okazało się, że Marina będzie w Polsce i to w dodatku w Toruniu, wiedziałam, że muszę ją sfotografować. Na pamiątkę, która w przeciwieństwie do performansu, będzie zawsze.

… nie tylko mnie

Okazało się, że pierwszy raz z Mariną bolał nie tylko mnie. Bolał wiele osób. Można by rzecz, że ludzkość na nowo zapragnęła odpowiedzi na nurtujące ją od zarania dziejów pytania: “a skąd na to pieniążki?”, “a kto ją tu w ogóle zaprosił?”, “a na co to komu?”. Jak to jednak w tego typu historiach bywa, jeśli jest bohater zły, musi być też ten dobry. Oko w oko z wiedźmą stanęli bowiem najodważniejsi z odważnych – Rycerze Chrystusa i okoliczni Don Kichoci. Całe szczęście obyło się bez palenia stosów. Symbolicznie jednak zostały zapalone świece, a “niewierni”… sfotografowani.  Jeśli zatem nie zrobiliście sobie na wernisażu żadnego zdjęcia, a chcecie mieć pamiątkę, to już wiecie, do kogo się zgłosić.

fot. Łukasz Piecyk
fot. Łukasz Piecyk

Kolejne fotograficzne marzenie odhaczone!

Choć wernisaż dla mediów i gości, odbywał się o 18.00, na miejscu byliśmy już po 10. Wpisaliśmy się na listę i ruszyliśmy na oprowadzanie po wystawie. Abstrahując od gustu, niesamowite doświadczenie. Ponad 120 eksponatów w postaci obrazów, rzeźb, filmów, które jako entuzjasta kultury i sztuki po prostu musisz zobaczyć. Kolejnej takiej okazji może nie być. My na wystawę z pewnością jeszcze wrócimy w innym terminie, bo tego dnia mieliśmy ograniczoną ilość czasu na chłonięcie tego, co widzimy. Ale… nie ma tego złego 🙂

Prosto z oprowadzania przeszliśmy do sali kinowej, gdzie artystka już na nas czekała. Rozluźniona, uśmiechnięta, otwarta. Padło wiele różnych pytań, zaczynając od tych pt. “Marina, jak żyć?” aż po te dotyczące jej stosunku do postrzegania jej twórczości w Polsce. Na każde cierpliwie odpowiadała. Z resztą nie ona jedna wykazała się tam cierpliwością. Złapanie czystego kadru, niemalże graniczyło z cudem. Ale udało się. Marina, obok Lyncha, jest kolejną postacią ze świata sztuki, którą udało mi się uwiecznić. Cieszę się.

View this post on Instagram

"Usta Tomasza. Pierwszy z performansów Mariny Abramović, który za sprawą powyższej książki wyobraziłam sobie tak dotkliwie, że niemalże zaczęłam współodczuwać jej ból. Choć początkowo sądziłam, że czytanie tej pozycji będzie drogą przez mękę (dosłownie i w przenośni), stało się zupełnie inaczej. Pochłonęłam ją w jeden wieczór. Gdy parę miesięcy później okazało się, że Marina będzie w Polsce i to w dodatku w Toruniu, wiedziałam, że muszę ją sfotografować. Na pamiątkę, która w przeciwieństwie do performansu – będzie zawsze." _ Fragment, który widzicie powyżej, pochodzi z wpisu, który właśnie przygotowuję. A zdjęcie… Jak powiedziałam, tak i zrobiłam 💪 _ Panie i Panowie, przed Wami Marina Abramović 👏 _ #marinaabramovic #csw #torun #artist #artistofinstagram #portraitmood #portrait_universe #portraitphotography #portraitsvisuals #portraitpage #portraits_today #portraits_ig #photographersofinstagram #kulturatrn #kinocentrum #konferencjaprasowa #dreams #portret #woman #artystka #performance #performans #thecleaner #doczysta #kulturatrn #exhibition #torun

A post shared by Asia (@ujmetotakpl) on

“Pokonać mur”

Ze spotkania, oprócz kilku ciekawych strzałów udało mi się wynieść coś jeszcze. CSW przygotowało dla nas książki “Pokonać mur”, do których lektury z całego serca zachęcam (są do nabycia w księgarni CSW). Od razu po konferencji zaczęłam ją przeglądać i nie wiem, czy uda mi się skończyć “Ptaśka”, zanim zacznę zagłębiać się w świat Mariny. Trzymajcie kciuki za moją czytelniczą wstrzemięźliwość. Jak wrażenia? Dam znać. Tym razem postaram się niczego już sobie nie wyobrażać. Najważniejsze widziałam, nic mnie już chyba nie zaskoczy.

Najważniejsze, czyli co?

Tego dnia byłam dość mocno skoncentrowana na zrobieniu satysfakcjonujących zdjęć, przez co nie mogłam w stu procentach skupić się na tym, co istotne- performansach, eksponatach, przeżywaniu. Dlatego wiem, że do CSW wrócę, gdy już opadną emocję i frekwencja się zmniejszy. Obejrzę wtedy wszystko, po kolei. Na tę chwilę mogę wypowiedzieć się jedynie o performansie, odtwarzanym przez młodych artystów, który szarpnął dość mocno moją wewnętrzną struną w sposób, którego nie potrafię nazwać.

Najważniejsze, by poznawać

Jeszcze parę lat temu, usilnie starałabym się wszystko rozumieć, interpretować i wstrzelić w to, co też autor miał na myśli. Wyrażać swoje myśli tak jak powinnam, zgodnie ze wzorcem. Przyjmowałabym opinię krytyków, artystów i znawców wszechrzeczy jako własną. Bo przecież się znają, wiedzą, co mówią. Dziś sądzę, że najważniejsze to starać się myśleć (tak po prostu, po swojemu) otwierać się, poznawać. Nawet jeśli z czymś się nie zgadzasz, kłóci się to z Twoim światopoglądem, wiarą. Otwieraj się. Bądź ciekawa świata. Doświadczaj. Tak po prostu, po ludzku.

DO CZYSTA / THE CLEANER – ogłoszenia drobne

Jeśli i Wy chcecie zobaczyć wystawę, jest dostępna aż do 11 sierpnia w Toruniu. Przy okazji, możecie mnie tez złapać i umówić się na kawę. Performansów nie będzie, ale o kulturze zawsze chętnie pogadam!

A tymczasem… do zobaczenia w kolejnym wpisie!

Secured By miniOrange