Przestań się ograniczać – zacznij działać!

Bloga chciałam mieć od zawsze. W liceum założyłam nawet pierwszego, na którym rozładowywałam swoje nastoletnie emocje. Pisałam o różnych sprawach. Zazwyczaj o tym, co mnie po prostu irytowało lub wybitnie poruszało. W ostatnim czasie dotarło do mnie, że teraz znowu zaczęłam robić to samo. Poruszałam albo totalnie grube tematy, albo milczałam, uznając, że jak już mam coś napisać, to tekst musi rozwalić system. Dotknąć jakiegoś ważnego społecznie zagadnienia. Sprawić, że czytelnik będzie o nim myślał jeszcze długo po kliknięciu krzyżyka w prawym górnym rogu strony. I nawet się to udawało. Dostawałam przejmujące komentarze, wiadomości prywatne. Zdarzyło się nawet, że ktoś na ulicy zaczepił moją mamę, by podziękowała mi za tekst.

Problemy całego świata szybko zaczęły mnie jednak przytłaczać. Nie żebym planowała całkowicie zakleić sobie usta i przestać mówić o tym, co jest ważne. Poczułam jednak, że za bardzo się na tym spalam. Niepotrzebnie wrzuciłam się w jakąś formę, ramy, w których przecież wcale nie muszę być. Nie chcę by moje teksty wprowadzały Was jedynie w stan zamyślenia. Chcę inspirować, zachwycać się światem i podzielać ten zachwyt z Wami. Może po prostu musiałam do tego dorosnąć?

Musiałam też… przestać się ograniczać. Czuć wstyd, kompleksy. Być swoim największym krytykiem. Przez wiele lat mówiłam sobie, że mogłam skończyć lepsze studia, znaleźć inną pracę, schudnąć, ogarnąć się. Być bardziej efektywna, zaradna. Robić spektakularne rzeczy. Sporo oczekiwań wobec siebie jak na 20-latkę, co?

Dlatego teraz totalnie luzuję. Wszystkie MUSZĘ i POWINNAM zamieniam na CHCĘ.

Jesteśmy w tym razem? Mam nadzieję, że tak, bo spisałam dla Ciebie i dla siebie parę cennych wskazówek!

Skup się na tym, co kochasz

Nie ma co rozmieniać się na drobne. Albo łapiesz dziesięć srok za ogon, albo skupiasz się na czymś porządnie. Nie mówię, że trzeba od razu porzucać wszystkie swoje pasje, bo te akurat mogą okazać się pomocne, ale może zapisywanie się jednocześnie na kurs językowy, pisanie pracy magisterskiej, rozkręcanie biznesu i łapanie zleceń, które rozwojowo nie za wiele wnoszą niekoniecznie ma sens? Tak, to moja historia. Mądry Polak po szkodzie. Może nawet nie będę się przyznawać, ile z tego wszystkiego nie wypaliło… 😀

Zamiast lawirować między różnymi zajęciami wybierz te, których wykonywanie sprawia Ci najwięcej przyjemności. I trzymaj się ich. Nie ma co skakać z kwiatka na kwiatek, jak jeszcze dobrze nie nawąchasz się tego, na którym siedzisz obecnie 😉

Załóż sobie małe cele

Ileż to razy budziłaś się rano z myślą, że dziś jest ten dzień, w którym zaplanujesz i ogarniesz wszystko? Ja nie zliczę! Z impetem wstawałam z łóżka, witałam mojego Łukasza buziakiem, pędziłam na skrzydłach mentalnego wiatru do kuchni i robiłam nam śniadanie mistrzów – oczywiście mega zdrowe! A potem siadałam do komputera, brałam kartkę, długopis i wypisywałam sobie tyle zadań, że nawet najbardziej zorganizowany człowiek świata nie byłby w stanie ich wszystkich zrealizować, a co dopiero ja 😀 Małe kroki. Maksymalnie kilka zadań na jeden dzień i wyznaczenie celu, który chcę osiągać po tygodniu, miesiącu lub trzech.

Kiedyś myślałam, że planowanie mnie ogranicza. Odbiera twórczą swobodę. Teraz wiem, że planowanie to właśnie coś, co pozwala mi swobodnie działać, ogarniać chaos, mieć więcej przestrzeni na to, co kocham.

Nie porównuj się do innych

Jak zaczynałam fotografować, obserwowałam na Facebooku i Instagramie dziesiątki, jak nie setki fotografów i po cichu wzdychałam do ich zdjęć. W dodatku cały czas wmawiałam sobie, że ich treści są dla mnie inspirujące, motywują mnie do rozwoju itd. Jak było naprawdę? Byłam zła, że ja takich zdjęć robić nie potrafię. W ogóle nie brałam pod uwagę tego, że ci fotografowie są na rynku od minimum dziesięciu lat, mają lepszy sprzęt, wyrobione oko i doświadczenie. Interesował mnie jedynie efekt. Dziś śledzę tylko tych, których darzę sympatią, ich zdjęcia mi się po prostu podobają i wywołują we mnie pozytywne uczucia. Zatem jeśli obserwujesz wszystkich, którzy wydają Ci się lepsi od Ciebie – przestań! Inspiracji można szukać na spacerze, w filmowych kadrach, tekstach piosenek. Wszędzie!

Daj sobie czas

I mówię Ci to ja, królowa (nie)cierpliwości. Mam wrażenie, że prędzej nauczę się programować (czego nie cierpię!) niż nabędę tę cenną umiejętność, ale widzę, jak bardzo się w życiu przydaje. Wystarczy, że patrzę na zdjęcia, jakie robiłam kilka lat temu. Liczbę zleceń, która z miesiąca na miesiąc rośnie. Nic nie przychodzi samo, wszystko trzeba wypracować, a systematycznością da się osiągnąć znacznie więcej niż samym talentem.

A zatem… działaj! Nie dawaj wrzucić się w żadne ramy i sama się w nie nie wrzucaj. Bądź dla siebie dobra, wyrozumiała, cierpliwa i pomyśl, że na najlepsze rzeczy w życiu czasem trzeba poczekać. Byle nie biernie!

W końcu… Samo się nie zrobi 🙂

Secured By miniOrange