Sto lat młodej parze… czy tam Kayah i Goranowi!

Gdy 12 kwietnia 1999 roku Kayah i Bregović wydali wspólną płytę, miałam 4 lata. Nie pamiętam dokładnie tego dnia. Najpewniej rano wycałowałam z siostrą mamę, a potem… założyłam swoją ulubioną sukienkę, czerwone rajstopy, różowe kalosze i pobiegłam na podwórko odprawiać swój codzienny rytuał.

Garść malutkich liści bzu, kilka łyżek piasku, odrobina deszczówki, 4 stare muszle ślimaka i voila! Zupa gotowa. Czułam nawet jak pachnie. No dobra. Może były to zapachy niosące się z kuchni mojej mamy, ale pamiętam je do dziś. Niemalże każdy poranek tej wiosny wyglądał tak samo. I to samo leciało w radio.

Ooooooo, śpij, kochany, śpij!

Piosenka, którą zna każdy. Razem z “Prawym do lewego” wypełniały po brzegi polskie domy. Wdarły się w każdy kąt i sferę życia. Były kolorowym tłem szarej codzienności. Porywały do tańca na weselach. Stały się muzycznymi symbolami końcówki lat 90.  No i co najważniejsze, nie umarły. Nikt o nich nie zapomniał po tych 20 latach.

Kayah & Bregović to coś więcej

To nie tylko tańce, hulańce i swawole. Totalnie nie. To morze smutku. Przede wszystkim smutku. Tę ważniejszą część płyty odkrywasz jednak znacznie później niż w piaskownicy. Powiedziałabym, że to idealne lekarstwo na złamane serce, plasterek. Ale nie. To walec drogowy, który rozjeżdża Cię w całości. Na miazgę. Emocjonalne tsunami, które sieje spustoszenie w całym ciele i duszy.  Niesamowita mieszanka popu, bałkańskiego folku i ludowych brzmień kilku stron świata.

Dziś, gdy Kayah i Bregović wracają do tej płyty, nie jest to odgrzewanie kotleta. To niesamowite widowisko, które łączy kilka pokoleń. A każdemu z nich potrafi się zakręcić łezka w oku.

Koncerty

Byłam absolutnie pewna, że nigdy nie usłyszę tego duetu na żywo, a tu… Mam już za sobą dwa cudowne koncerty!  Oni nie tylko pięknie brzmią, ale i niesamowicie wyglądają. Na scenie pojawia się łącznie z 15 osób z różnych kręgów kulturowych. Cudne stroje, oprawa wizualna, klimat. Oprócz tej płyty usłyszycie także wiele piosenek z repertuaru Gorana. Będziecie tańczyć, śmiać się i krzyczeć w niebogłosy, by chwilę później melancholijnie bujać się przy śpiewie Kayah.

I przypominać sobie. Czasy dzieciństwa, młodości, beztroski albo niepewności, bólu i pustki.  Niezależnie od tego, z jakimi emocjami ta płyta się Wam kojarzy, możliwie, że byście jej nie poznali, gdyby nie one. A to byłaby ogromna strata!

Także… chyba nie ma tego złego 🙂

A jeśli jakimś cudem umknęło Wam, że znowu można usłyszeć ich na żywo, będzie ku temu kolejna okazja już październiku tego roku!

Secured By miniOrange